Instagram

21.05.2024

Звук, льющийся отовсюду

Невероятная история! Позавчера в консерватории был отчётный концерт кафедры звукорежиссуры. Перфомансы были по всему заведению, в разных залах. Кое-что (не для слабонервных) я покажу в рилз.

Но одно событие было исключительным. Профессор Анджей Липиньски, легенда польской звукозаписи провёл для небольшого круга урок по аудиосистемам квадро и surround. Он включал нам разные произведения на blue-ray дисках и эксклюзивные, ещё не изданные сырые материалы, записанные для восьмиканального звука. Рассказывал потрясающие истории, как в разные годы делались эти записи. Например, монументальное Кредо Кшиштофа Пендерецкого записывалось восьмиканальным звуком пятьдесят лет назад в огромном соборе с органом, двумя оркестрами, двумя хорами, расположенными в разных частях храма, даже со своим дирижёром.

В 2010-м году, к 200-летию со дня рождения Шопена, появилась идея записать песни Шопена – они исполняются довольно редко. (Кстати, среди них есть и прекрасные украинские мотивы.) Польская команда еле-еле отыскала в Париже зал, который был отреставрирован под эпоху Шопена. Им оказался относительно небольшой зал Парижской консерватории. Потом с трудом подобрали и отстроили рояль, который по году выпуска подходил к той эпохе. Настроили его на 436 Гц (нота ля первой октавы) – и он чудесно продержал строй весь концерт, а обертоновый ряд был слышен даже в самых удалённых уголках балкона. (Хотя классической частотой настройки рояля времён Шопена, что вызывает кратность гармоник, считается 432 Гц. Сегодняшняя частота 440 Гц была принята в штыки, вызвала в своё время много конфликтов. Споры идут много лет.)

Такие удивительные истории профессор рассказывал почти три часа, нас осталось всего пятеро.

Студия S1 укомплектована по последнему слову техники. И главное её достоинство – разработанная самим паном Анджеем акустическая система Lipinski Sound, сложная, многополосная, с двумя акустическими колоннами и динамиками с четырёх сторон вокруг слушателя, - и когда ты закрываешь глаза – нет никакого отличия от с пространственного звучания концертного зала. Даже в тех записях, которые делались вживую с концертов - слышны кашель, ёрзания людей, сидящих рядом или позади тебя. В конце произведения невольно начинаешь хлопать со всеми.

Звук был плотный, детализированный, максимально прозрачный и передающий присутствие инструментов максимально близко. (Посмотрите в комментариях ссылки на техническую документацию).

Иногда я перебивал вопросами: сделана ли та или иная запись на СТМ-ах на тысячной скорости?

Профессор был увлечён понимающим слушателем. В конце я рассказал ему, что в 90-х учился в Гнесинке на кафедре композиции и звукорежиссуры. И за шестидесятиканальным микшерным пультом при записи симфонического оркестра нас «муштровал» знаменитый Пётр Кириллович Кондрашин, сын выдающегося дирижёра Кирилла Кондрашина. Пан Анджей весьма воодушевился, услышав эти, конечно же, хорошо знакомые ему имена.

Лично у меня, то, что делает такой человек, как Анджей Липиньски вызывает благоговейный трепет! Объясню вкратце, почему.

Как композитор, я могу создать прекрасную музыку, но, если её некому исполнить, мой труд становится напрасным. И не просто исполнить, а вложить весь свой уровень понимания задумки и процесса повествования с линиями и точками накала и спада, - всё то, что задумал и написал в нотах композитор.

И даже если такой исполнитель найдётся – а исполнителем, по желанию автора, может быть не один солист, а группа или целый оркестр, - и даже это ещё только полдела.

Потому что стереть грань между тем, что слушатель (конечное звено этой цепочки) услышит на концерте вживую, и тем, что слушатель услышит в записи – практически невозможно.

Поэтому, как вы читали несколько месяцев назад, я довольно болезненно отреагировал на «кашу» в звучании, в которую превратили студенты-звукорежиссёры мировую классику на предыдущих отчётных концертах кафедры.

Автор (композитор) – исполнитель (солист, группа музыкантов, оркестр, дирижёр) – звукорежиссёр, - вот необходимая цепочка, без которой произведение невозможно донести до слушателя. Это не про писателя: написал книгу – издал худо-бедно, на хорошей бумаге – на плохой, - не важно: читатель смысл поймёт. В крайнем случае, ещё нужно потрудиться сделать переводы на другие языки. Будут, конечно, сложности, учитывая невербальное восприятие языков. Но согласитесь, буквы и слова всегда имеют более-менее конкретное выражение и понимание.

С музыкой всё не так.

На фото: с профессором Анджеем Липиньским в студии звукозаписи S1 Музыкального университета Фредерика Шопена в Варшаве 19 мая 2024 г.

🇵🇱  

Niesamowita historia! Przedwczoraj w konserwatorium odbył się koncert końcowy katedry reżyserii dźwięku. Performance'y miały miejsce w całym budynku, w różnych salach. Coś (nie dla osób o słabych nerwach) pokażę w rilzach.

Ale jedno wydarzenie było wyjątkowe. Profesor Andrzej Lipiński, legenda polskiej fonografii, przeprowadził dla wąskiego grona lekcję na temat systemów audio kwadro i surround. Włączał nam różne utwory na dyskach Blue-ray i ekskluzywne, jeszcze nie wydane surowe materiały nagrane dla dźwięku ośmiokanałowego. Opowiadał niesamowite historie o tym, jak te nagrania były tworzone w różnych latach. Na przykład, monumentalne Credo Krzysztofa Pendereckiego było nagrywane dźwiękiem ośmiokanałowym pięćdziesiąt lat temu w ogromnej katedrze z organami, dwoma orkiestrami i dwoma chórami rozmieszczonymi w różnych częściach świątyni, każdy z własnym dyrygentem.

W 2010 roku, z okazji 200-lecia urodzin Chopina, pojawił się pomysł nagrania pieśni Chopina – są one wykonywane dość rzadko. (Nawiasem mówiąc, wśród nich są piękne ukraińskie motywy). Polska ekipa z trudem odnalazła w Paryżu salę, która została odrestaurowana pod epokę Chopina. Była to stosunkowo niewielka sala Konserwatorium Paryskiego. Następnie z trudem dobrano i dostosowano fortepian, który rokiem produkcji pasował do tamtej epoki. Nastroili go na 436 Hz (nuta A w pierwszej oktawie) – i cudownie trzymał strój przez cały koncert, a skala harmoniczna była słyszalna nawet w najbardziej odległych zakątkach balkonu. (Chociaż klasyczna częstotliwość strojenia fortepianu z czasów Chopina, która powoduje multiplikację harmonicznych, wynosi 432 Hz. Dzisiejsza częstotliwość 440 Hz została przyjęta z wieloma konfliktami. Dyskusje trwają od lat).

Takie niesamowite historie profesor opowiadał przez prawie trzy godziny, zostało nas tylko pięcioro.

Studio S1 jest wyposażone w najnowszą technologię. I jej główną zaletą jest zaprojektowany przez pana Andrzeja system akustyczny Lipiński Sound, skomplikowany, wielopasmowy, z dwoma kolumnami akustycznymi i głośnikami z czterech stron wokół słuchacza, - i kiedy zamykasz oczy, nie ma różnicy między przestrzennym dźwiękiem sali koncertowej. Nawet w nagraniach, które były robione na żywo z koncertów, słychać kaszel, poruszanie się ludzi siedzących obok lub za tobą. Na koniec utworu mimowolnie zaczynasz bić brawo razem ze wszystkimi.

Dźwięk był gęsty, szczegółowy, maksymalnie przejrzysty i oddający obecność instrumentów jak najbliżej. (w komentarzach linki do dokumentacji technicznej).

Czasami przerywałem pytaniami: czy to nagranie zostało wykonane na STM-ach z prędkością tysiąca?

Profesor był zaangażowany w rozumiejącego słuchacza. Na koniec opowiedziałem mu, że w latach 90-tych studiowałem kompozycję i reżyserię dźwięku w Akademie Gnesinych. A za sześćdziesięciokanałowym stołem mikserskim przy nagrywaniu orkiestry symfonicznej szkolil nas słynny Piotr Kondraszyn, syn wybitnego dyrygenta Kirilla Kondraszyna. Pan Andrzej był bardzo podekscytowany, słysząc te, oczywiście dobrze mu znane nazwiska.

Osobiście to, co robi taki człowiek jak Andrzej Lipiński, budzi we mnie nabożny lęk! Wytłumaczę krótko, dlaczego.

Jako kompozytor mogę stworzyć piękną muzykę, ale jeśli nie ma komu jej wykonać, moja praca staje się daremna. I nie tylko wykonać, ale włożyć cały swój poziom zrozumienia zamysłu i procesu narracyjnego z liniami i punktami napięcia i upadku, - wszystko to, co zamierzał i napisał w nutach kompozytor.

I nawet jeśli taki wykonawca się znajdzie – a wykonawcą, według życzenia autora, może być nie tylko solista, ale grupa lub cała orkiestra, - i to jeszcze tylko połowa drogi.

Ponieważ zatarcie granicy między tym, co słuchacz (ostatnie ogniwo tego łańcucha) usłyszy na koncercie na żywo, a tym, co usłyszy w nagraniu, jest praktycznie niemożliwe.

Dlatego, jak przeczytaliście kilka miesięcy temu, dość boleśnie zareagowałem na "kaszę" w dźwięku, w którą studenci-reżyserowie dźwięku zamienili światową klasykę na poprzednich koncertach katedry.

Autor (kompozytor) – wykonawca (solista, grupa muzyków, orkiestra, dyrygent) – reżyser dźwięku, to konieczny łańcuch, bez którego dzieło nie może zostać przekazane słuchaczowi. To nie jest jak w przypadku pisarza: napisał książkę - wydał mniej więcej, na dobrej papierze - na złym, - nie ma znaczenia: czytelnik zrozumie sens. W ostateczności trzeba jeszcze postarać się przetłumaczyć na inne języki. Oczywiście będą trudności, biorąc pod uwagę niewerbalne postrzeganie języków. Ale proszę zgódźić się, litery i słowa zawsze mają mniej więcej konkretne wyrażenie i zrozumienie.

Z muzyką nie jest tak.

Na zdjęciu: z profesorem Andrzejem Lipińskim w studiu nagrań S1 Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, 19 maja 2024 r.

Комментариев нет:

Отправить комментарий